Krytycznie oceniamy przedstawione dziś przez rząd propozycje odnośnie przyszłorocznego wzrostu płac w budżetówce i planowanego poziomu płacy minimalnej. Zamiast systemowej poprawy warunków pracy w instytucjach kluczowych dla funkcjonowania państwa, premier po raz kolejny postanowił zamrozić realne pensje.
Wzrost płac o zaledwie 3% jest niższy nawet od prognozowanego poziomu inflacji. Premier udaje, że nie zauważa konfliktu amerykańsko-irańskiego, w wyniku którego przyszłoroczna inflacja może przekroczyć 5%. W tym kontekście wiele wskazuje więc na to, że realne płace dla setek tysięcy pracowników budżetówki wręcz spadną.
W konsekwencji dojdzie do dalszego odpływu wykwalifikowanych pracowników z sektora publicznego, wzrostu skali wakatów i liczby nadgodzin, spadku jakości funkcjonowania państwa. To nieodpowiedzialna polityka, szkodliwa dla bezpieczeństwa kraju.
Dlatego postulujemy wzrost płac w sektorze publicznym o co najmniej 20%. Jednocześnie proponujemy, by wzrost wynagrodzeń finansowany z budżetu państwa objął też wszystkich pracowników samorządowych.
Z rozczarowaniem przyjęliśmy też propozycję rządu, by w przyszłym roku płaca minimalna wzrosła o zaledwie 180 zł – do poziomu 4986 zł brutto. Oznaczałoby to zamrożenie pensji dla pracowników o najniższych dochodach. W tym kontekście warto zauważyć, że szczególnie szybko rosną ceny energii, co w największym stopniu uderza właśnie w pracowników o niskich zarobkach.
W ostatnich latach ustawowe minimum rosło jednak relatywnie szybko i, co szczególnie istotne, znacznie szybciej niż płace w sektorze publicznym. Dlatego uważamy, że najniższe wynagrodzenie powinno wzrosnąć o minimum 5%, czyli do kwoty ok. 5050 zł, ale kluczowe jest dla nas znaczne podniesienie płac w sferze budżetowej i samorządowej.




Najnowsze komentarze