Jolanta Gądek-Rypel to prezeska miejskiej elektrociepłowni w drugim największym mieście opolszczyzny. Wydawałoby się, że standardy pracy w samorządowej spółce powinny być wzorem. Niestety w tym wypadku można mówić o podręcznikowym przykładzie złego traktowania podwładnych. Kartoteka Gądek-Rypel jest gruba. Od trzech lat na podstawie relacji pracowników, dopisujemy do listy kolejne występki. Oto wykaz poczynań prezes MZEC:
– zakaz zamykania drzwi do pokoju pracownicy,
– uporczywe kierowanie kontroli ZUS wobec osoby będącej pod opieką psychiatryczną,
– tolerowanie wulgarnych i poniżających ogłoszeń wymierzonych w członków związku zawodowego, w tym umieszczanie na tablicy zakładowej anonimowych paszkwili przeciwko związkowcom
– systematyczne podważanie kompetencji i samooceny pracowników,
– slapp, czyli pozew wobec związku zawodowego celem zamknięcia ust jego liderom i zastraszenia ich,
– z krzykiem wyrwanie pracownicy ryzy papieru,
– działania prowadzące do psychicznego niszczenia podwładnych,
– nastawianie pracowników przeciwko związkowcom,
– utrudnianie zakładowej działalności związkowej,
– nadmierna i agresywna krytyka podwładnych
– powierzanie zadań niemożliwych do realizacji,
– lekceważenie doniesień o przemocy fizycznej i psychologicznej wobec podwładnych

Zarazem, łamiąc ustawę o związkach zawodowych, Gądek-Rypel zwolniła dyscyplinarnie naszego zakładowego wiceprzewodniczącego, Rafała Ślusarczyka. Główny powód zwolnienia to wysłanie przez niego kilku maili w sprawach związkowych do pracowników. Innymi słowy działacz związkowy został zwolniony za działalność związkową. Gdy Ślusarczyk został przywrócony do pracy w ramach zabezpieczenia, Gądek-Rypel zasypała sąd kolejnymi wnioskami, w tym, że Ślusarczyk nie brał udział w zakładowej Wigilii, że pracownicy nie życzą sobie jego obecności w pracy i że wpłacił on 50 zł na naszą zrzutkę przeciwko nieuczciwym pracodawcom (!).

Brutalne ataki regularnie spotykają też przewodniczącą naszego związku w MZEC, Barbarę Konobrodzką. Po miesiącach upokorzeń, straszenia i izolowania Konobrodzka trafiła na zwolnienie lekarskie, podczas którego MZEC wysłał w krótkim czasie trzy kontrole ZUS. Pierwsze dwie potwierdziły, że choroba jest faktem. To powinno skończyć sprawę. Zamiast tego prezeska wysłała trzecią kontrolę (dwa tygodnie po drugiej!) – wprost do domu kobiety, która leczyła się po tym, co spotkało ją w zakładzie pracy. To celowa presja wobec osoby w złym stanie psychicznym, wyczerpanej regularnym sekowaniem w firmie. Gdy Konobrodzka wróciła do pracy, od razu dostała wypowiedzenie, pomimo wynikającej z ustawy ochrony związkowej.

Gdy nasza centrala zaczęła nagłaśniać patologie w firmie, Gądek-Rypel pozwała również nas – oczywiście za pieniądze zakładu pracy.

Jolanta Gądek-Rypel jest podwładną prezydent miasta Sabiny Nowosielskiej. Ta, od trzech lat nie zrobiła absolutnie nic, by wyjaśnić przypadki mobbingu i zatrzymać łamanie prawa. Postanowiła natomiast sama… pozwać mobbingowaną pracownicę. Powód? W wywiadzie dla jedynego niezależnego portalu w powiecie Barbara Konobrodzka powiedziała, że „prezydent wydała nakaz zniszczenia związku zawodowego”. Gdy my dzwoniliśmy do Nowosielskiej, aby zareagowała na antypracownicze działania prezeski MZEC, Nowosielska agresywnie odparowała, że nie będzie świętych krów i w pełni poparła swoją podwładną.

Nasze śledztwo ujawniło jeszcze jeden element tej układanki – mechanizm kontroli lokalnych mediów. W Kędzierzynie-Koźlu dwa największe portale, które udają niezależne i pluralistyczne, są finansowane miesięcznie przez ratusz i miejskie spółki. To pieniądze za publikowanie materiałów urzędu, relacjonowanie wydarzeń i eksponowanie logo miasta. Efekt? Cenzura miękka. Artykuły, które powinny powstać – nie powstają. Niewygodnych tematów się nie rusza. Układ ma święty spokój.

Tymczasem dwie spółki komunalne – MZEC, gdzie ma miejsce mobbing, i MWiK – odmówiły udostępnienia informacji o swoich wydatkach na portale, tłumacząc, że „nie podałeś adresu do decyzji administracyjnej”. Reszta odpowiedziała normalnie, ale ta kluczowa w sprawie mobbingu – próbuje zasłonić się formalnościami, by ukryć dane. To klimat znany z autorytarnych reżimów, gdzie władza utrudnia pracę dziennikarzom i blokuje dostęp do informacji publicznej.

Lokalny układ zatacza coraz szersze kręgi. Gdy w ramach naszej zrzutki wykupiliśmy billboard w Kędzierzynie-Koźlu, aby nagłośnić patologie w MZEC, banner znikł w ciągu doby (!). Firma, która wynajęła nam nośnik, Medas-Media najpierw poinformowała nas, że billboard został skradziony, a potem okazało się, że współpracujący z nią właściciel nieruchomości zdjął nośnik. Łamiąc umowę, firma odmówiła ponownego umieszczenia billboardu, twierdząc, że nie ma możliwości umieszczenia w mieście jakiegokolwiek nośnika z taką treścią, jaka była na naszym billboardzie.

Będziemy bronić naszych związkowców przed sądem, przed działaniami pracodawcy, przed nadużyciami i przed politycznymi atakami. Ujawnimy każdy element układu, który niszczy ludzi i łamie prawo. Zarazem apelujemy do mieszkańców Kędzierzyna-Koźlu, by pisali do nas o patologiach mających miejsce w mieście. Nasz mail to: biuro@za.org.pl

Związek Zawodowy Związkowa Alternatywa
ul. Czackiego 3/5, 00-043 Warszawa
KRS 0000790483
Niniejszy materiał jest wykorzystywany w kampanii plakatowej w Kędzierzynie-Koźlu, na przełomie kwietnia i maja 2026 roku. Kampania w całości jest finansowana z środków związku.